RS_blog

... czyli po co mi architekt?

Ekologia czy technologia? Paul de Ruiter Architects: Villa Kogelhof. (#4)

Wiem, że ten dom wielu osobom nie przypadnie do gustu.
Postanowiłem jednak go tutaj opisać z innego powodu, prywatnego, niemającego nic wspólnego nawet z dzisiejszym tytułem. Ale wyjawię go dopiero na końcu.
Najpierw skupię się na tym, co ma do powiedzenia o swoim projekcie jego autor Paul de Ruiter i o całym kontekście w jakim dom powstał.

Villa-Kogelhof_aanzicht-met-vijver-nacht_Architectenbureau-Paul-de-Ruiter-620x399

Dostępne na stronie architekta i na większości portali architektonicznych zdjęcia tego domu, których autorem jest Jeroen Musch, są dość specyficzne. Wyobrażam sobie, że mało kto chciałby tak mieszkać. Zimno i sterylnie, do tego w zimnym, płaskim jak stół, mało przyjaznym, niemal księżycowym, krajobrazie.

Villa-Kogelhof7-770x514

Villa-Kogelhof6-770x514

kagelhof4

Paul de Ruiter za jedno z założeń projektu przyjął zasadę kontrastu. Budynek ma się odróżniać od naturalnego krajobrazu swoim nowoczesnym i technologicznym wyglądem, co ma wg niego nawiązywać do znanych na całym świecie, holenderskich zapór chroniących wybrzeże.

Pewnie wielu zdziwi fakt, że dom na stronie architekta nazwany jest „ekologicznym” skoro widzimy coś tak abstrakcyjnego, nie mającego nic wspólnego z ekologiczną, swojską chatą osadzoną w naturalnym krajobrazie, .

Wróćmy zatem do tytułowego pytania: czy te dwa słowa się wykluczają? Czy ekologia w budownictwie to jedynie wykorzystanie lokalnych, naturalnych, nieprzetworzonych materiałów i pasywne rozwiązania oszczędzające energię? Czy użycie wysoko przetworzonych materiałów i zaawansowanych technologii na starcie przekreśla ekologiczność? Są to na pewno dwa odrębne podejścia do zrozumienia pojęcia „ekologiczny”. Jeśli weźmiemy pod uwagę skutek, jaki dla naturalnego środowiska ma dom oparty na wysokich technologiach w porównaniu z domem low-tech, może okazać się, że ten pierwszy jest dużo bardziej przyjazny środowisku. Nie jest łatwo to policzyć, ani bezpośrednio porównać, trzeba by wziąć pod uwagę bardzo wiele czynników, niemniej jest to możliwe.

Wydaje się , że ostatecznie najlepszym wyjściem jest połączenie tych dwóch różnych podejść. Postawienie na proste i tanie rozwiązania, wspomagane przez zaawansowane technologie. I nie jest to nic nowego. Tak przecież już najczęściej budujemy: np od północy ograniczamy otwory okienne (ekologiczne rozwiązanie pasywne – serio!), a wentylację stosujemy mechaniczną z odzyskiem ciepła (jak najbardziej zaawansowana technologia, w dodatku wymagająca prądu – czyli ekologiczne rozwiązanie aktywne).

Skoro już przekreśliłem tytułowy dylemat, przyjrzyjmy się bliżej dzisiejszemu domowi, a wcześniej jeszcze całej dwudziestopięciohektarowej posiadłości…

Dziś dom wygląda nieco kosmicznie, ale to się zmieni. Za kilka lat będzie tonął w zieleni. Dlaczego? Teren ten  jest częścią chronionego siedliska roślin i zwierząt, które są główną atrakcją turystyczną tej okolicy. Mimo, że właściciel kupił go jako pola uprawne, dostał pozwolenie na budowę tylko pod jednym warunkiem: przywrócenia jego przed-rolnego stanu i udostępnienia go wszystkim! Wyobrażacie sobie coś takiego? To program rządowy pozwalający stworzyć nowe krajobrazowe przestrzenie publiczne możliwie bez udziału rządowych funduszy. Zaplanowano posadzenie tam 71 000 drzew i wykopano ogromy prostokątny staw. Całą ziemię wykopaną ze stawu, wykorzystano na terenie założenia.

Udało mi się znaleźć zdjęcia już urządzonej posiadłości, na których nasz dzisiejszy dom już nie wygląda tak obco. Ich autorem jest również Jeroen Musch.

DSC0176_1 DSC0183_2 DSC3938_2 DSC3955_1 DSC3963_1 DSC3988_0 DSC3994_0 kagelhof2 kagelhof5

Sam dom oparty jest na bardzo konsekwentnie poprowadzonym pomyśle. W kondygnacji podziemnej ukryto wjazd, garaż i pomieszczenia techniczne. Cała strefa mieszkalna została umieszczona zaś w prostopadłej części, całkowicie zawieszonej nad ziemią. W poziomie terenu pozostała jedynie komunikacja łącząca te dwie części.

kagelhof

Rzutów nie będę tym razem zamieszczał, ale gdyby ktoś był zainteresowany, odsyłam do portalu dezeen.

Teraz parę słów jeszcze o ekologii, która była bardzo ważną wytyczną przy projektowaniu tego domu. Założeniem było stworzenie luksusu przez osiągnięcie niezależności. Dom jest  samowystarczalny, tzn. produkuje własną energię do podgrzania własnej wody i ponownie wykorzystuje śmieci. Ma specjalnie zaprojektowaną, reagującą na klimat, fasadę ze szkła i wewnętrznych opuszczanych rolet. Ogrzewany jest przez centralny system grzewczy wspomagany powietrzną pompą ciepła. Woda jest ogrzewana za pomocą pieca na biomasę, w którym można będzie spalać drewno z drzew rosnących na posiadłości. Energia elektryczna uzyskiwana jest w panelach fotowoltaicznych usytuowanych na dachu oraz z planowanego wiatraka.

Na koniec wyjaśnię mój prywatny powód, o którym wspominałem na początku. Kiedy zacząłem projektować nasz dom na działce z przepięknym widokiem i  spadem od drogi, przyjąłem podobną zasadę. Aby powstałym domem nie zasłonić widoku jaki ukazywał się naszym oczom po wjechaniu na działkę, postanowiłem dom rozdzielić w poziomie. W części niewidocznej od wjazdu (poniżej drogi) miała znaleźć się cała część dzienna, otwarta na niżej położony ogród. Strefa nocna miała być zawieszona nad ziemią identycznie jak część mieszkalna w willi Kogelhof 🙂 Mojej nad wyraz racjonalnej żonie nie przypadła jednak ta koncepcja do gustu, głównie ze względu na uciążliwą komunikację miedzy obiema częściami. Ku mojej wtedy wielkiej rozpaczy, projekt ten został więc zarzucony. Ci, którzy znają jednak nasz dom, wiedzą, że nie tak do końca…

 

 

1 Comment

  1. A ja właśnie zamknęłam projekt i idę spać 😉
    Nie lubię takich zimnych budynków, ale dziś siadłabym chętnie, jak ta dziewczyna z lornetką i głaszcząc kota odpłynęła w absolutny spokój. Zimny dom – tak, ale też sprawia wrażenie oazy spokoju.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 RS_blog

Theme by Anders NorenUp ↑