RS_blog

... czyli po co mi architekt?

O co w tym chodzi? Czyli jak zrodziła się koncepcja naszego domu z prześwitem.

Skąd zrodził się pomysł na nasz dom? Co wpłynęło na taki wygląd i rozplanowanie funkcji?

Przypomnę od czego wyszliśmy.

Zakupiliśmy niewielką, prawie kwadratową działkę z wjazdem od północy, z pięknym widokiem w stronę południową oraz lekkim, ale widocznym pochyleniem od drogi. Bezpośrednio obok nas sąsiadów nie było, ale podział działek sugerował, że to tylko przejściowa sytuacja.

blog1

Punktem wyjścia był ten oto widok:

DSC_0091 copy

Na lewo przy sprzyjającej pogodzie całkiem dobrze widać też Beskidy.

Wiedzieliśmy, że dom musi się na ten widok otworzyć, ale chcieliśmy czegoś więcej: nie chcieliśmy go całkowicie zasłonić domem. Obrócenie domu nie wchodziło w grę – stracilibyśmy najlepszy z niego widok, a po drugie: kto wiedział co nam sąsiedzi z boku pobudują? Dlatego też dom będzie się znajdował jak najbliżej drogi zasłaniając sobą strefę prywatnego ogrodu, z boków okien na sąsiadów nie planowaliśmy.

Pierwszy pomysł (jeszcze bez konsultacji z żoną) był taki, aby dom podzielić na dwie części w poziomie i zupełnie je oddzielić. Tą z funkcjami dziennymi schować pod ziemię (z powodu spadku byłaby nad ziemią od strony ogrodu), a część z sypialnią i pokojami dzieci podnieść kondygnację wyżej. Na terenie, patrząc od strony drogi, pojawiłaby się tylko komunikacja łącząca te dwie części. Samochody parkowałyby pod częścią nocną, która stanowiłaby rodzaj wiaty. Mniej więcej coś takiego:

blog2

Byłem zachwycony! Zdawałem sobie sprawę z pewnych niedogodności, ale zaślepiony swoim świetnym pomysłem już nie wyobrażałem sobie innego domu w tym miejscu. Aż do momentu, gdy nie pokazałem koncepcji współfinansującemu tę śmiałą inwestycję, czyli mojej kochanej żonie. Czekał mnie zimny prysznic.  NIE i koniec. Niezbyt sobie wzięła czystość konceptu do serca. Byłem zbity z tropu do tego stopnia, że werbalnie komunikowałem się jedynie na poziomie trzylatka, czyli jedynym,  co mogłem z siebie przez długi czas wydusić było „a czemu? a dlaczego? ale czemu? ale dlaczego?” Poza tym, że „mi się nie podoba” jednoznacznie przekreśliła takie pomysły jak mieszkanie pod ziemią, chodzenie dwa piętra w górę do sypialni i skrobanie szyb w samochodzie.

Po kilku dniach, kiedy dotarło do mnie, że najwybitniejszego (jak wtedy myślałem) dzieła mojego umysłu nie zrealizuję, zrozumiałem, że aby nie doszło do rozwodu, muszę wymyślić coś innego. I dobrze się stało, bo bardzo podobny pomysł został zrealizowany w trakcie realizacji naszego domu. Nawet  opisywałem już go na blogu: villa Kogelhof.

Tak łatwo jednak odpuścić się nie dało. W końcu udało się dojść do kompromisu satysfakcjonującego obie strony. Zmodyfikowałem część dzienną, którą obróciłem o 90 stopni i podniosłem wyżej. Ma ona zmienny poziom podłogi, tak aby dopasować się do istniejącego terenu. Dołożyłem też garaż oddzielony od części dziennej, dzięki czemu zachowałem widok choć w części.

Konflikt został zażegnany 🙂

 

blog3

 

 

A tak wygląda to już dziś:

DSC_7935 copy

Kolejnym razem opiszę rozwiązania funkcjonalne i rozplanowanie pomieszczeń.

 

4 Comments

  1. Czekałam na ten wpis od wakacji ! Wiesz, że zachwycam się każdym nowym zdjęciem, a teraz jak do tego dochodzi historia … Dzięki !
    Jak już mi zdjęcia nie wystarczą to kiedyś się wproszę na kawę.

  2. Świetnie pasuje do zimowej scenerii.
    Też czekałam, aż coś napiszesz i… nie zawiodłam się mając nadzieję, że będzie to kawałek fajnej historii niebanalnego pomysłu 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 RS_blog

Theme by Anders NorenUp ↑