RS_blog

... czyli po co mi architekt?

Ramię w ramię. Archier: Sawmill house. (#47)

Ostatni mój wpis dotyczył wizyt architekta na budowie i nadzorowania realizacji projektu. A gdyby tak nieco zamienić role? Gdyby to klient wespół ze swoim architektem dom budowali? Myślicie, że wyszłoby coś z tego dobrego? To możliwe chyba tylko tam, gdzie wszystko jest postawione do góry nogami. Zapraszam kolejny raz do Australii.

sawmill (26)

Miejscowy rzeźbiarz postanowił wybudować dom w miejscu, gdzie miał warsztat w starym tartaku. A ten stał na terenie przemysłowym. Nie, nie takim ze stereotypowych zdjęć Górnego Śląska z hutami i kopalniami. Chociaż kopalnia kiedyś tu była, tyle że to kopalnia… złota.
Wspólnie z architektem postanowili, że priorytetem podczas budowy będzie wykorzystanie umiejętności samego klienta.

Projekt, niezbyt dokładny, powstał rok przed wejściem na budowę. Jego doprecyzowanie odbywało się już na gorąco na placu budowy, a architekt stanął obok swojego klienta w nietypowej dla siebie roli budowlańca. Zapał mieli ogromny.

sawmill (1)

sawmill (45)

Zacznijmy od przyjrzenia się projektowi. Jak wiemy, proste rozwiązania są najlepsze, a rzut tego domu to kwintesencja prostoty.

sawmill (17)

Widoczne poziome strefy na rysunku to (od dołu, południa):

– ściana prawie pozbawiona okien
– strefa magazynowo-techniczna
– jednoprzestrzenne wnętrze z możliwością oddzielenia sypialni i zielony dziedziniec
– drewniany taras i piaskownica.

Zapewne kojarzycie zasadę nie robienia okien od północy? Dlaczego tu jest odwrotnie?

No przecież tam  chodzi się do góry nogami 😉 – wszystko musi być na odwrót! Na poważnie to  w południe (jeśli chodzi o porę dnia) słońce jest na północy (jeśli chodzi o strony świata). Dlatego jasne i dobrze doświetlone pomieszczenia są właśnie od północy. A strona południowa to jak u nas północna. Co za tym idzie, gdy obserwujemy wędrówkę słońca na niebie, nie „idzie” ono od lewej do prawej jak u nas, a od prawej do lewej. Ale wciąż ze wschodu na zachód. Ciężko to sobie nawet wyobrazić…

Ale wracajmy do budowy. Ściany wybudowano z 270-ciu bloczków betonowych. Słowo bloczek  nie do końca tu pasuje, bo jeden taki blok ważył tonę…

sawmill (14)

A to już ukończona elewacja!

sawmill (32)

sawmill (48) sawmill (49)

sawmill (10)

sawmill (38)

Następnie na ścianach, także za pomocą dźwigu, postawiono stalowe belki. Ot cała konstrukcja… Potem już tylko szkło i drewno:

sawmill (46)

To co charakterystyczne dla tego domu, to wielkie otwierane fragmenty przeszklonych ścian. W salonie taka przesuwna ściana może całkowicie się schować i otworzyć dom na niemały taras i dalej, na otaczający krajobraz.

sawmill (33)sawmill (35)sawmill (5)sawmill (7)

W sypialni mamy wielką szklaną ścianę otwierającą się na zielony, kameralny dziedziniec. Tą możemy po prostu otworzyć i obrócić:

sawmill (24)

sawmill (3)sawmill (23)sawmill (25)sawmill (30)

 

sawmill (12)

Zwróćcie uwagę na wydzielenie sypialni. Po obróceniu tych fragmentów ścian staje się otwarta. Dzięki temu  z części dziennej widzimy także zielony dziedziniec przypisany normalnie sypialni.

Nie tylko przeszklenia potrafią się ruszać. Także cała elewacja i fragment dachu. Takie rozwiązania pozwalają na reagowanie budynku na  klimat, ale też na potrzeby mieszkańców: zmieniają zamknięte prywatne schronienie w pełni otwartą przestrzeń, element krajobrazu.

sawmill (41)sawmill (43)sawmill (44)

sawmill (9)

 

We wnętrzach nie znajdziecie ani grama płyty gipsowo kartonowej, tynku czy lakierowanych frontów. Te ostatnie są brązowe. Nie mam na myśli koloru ;).

sawmill (6)

sawmill (36)sawmill (37)

sawmill (39) sawmill (40)

sawmill (34)sawmill (42)

sawmill (50)     sawmill (8)      sawmill (22)  sawmill (28)

sawmill (4)

Udało się?

Oto co ma do powiedzenia szczęśliwy inwestor:

„The Samill House gości naszą, młodą trzyosobową rodzinę, która może teraz żyć wygodnie i bezpiecznie w strefie przemysłowej.

Wielka, praktyczna weranda, ekrany i drzwi zmieniają przestrzeń dostosowując ją do różnych warunków klimatycznych i społecznych, co jest kluczowe dla naszej rodziny, która musi działać w zróżnicowanym, czasem ekstremalnym klimacie i tworzy całe spektrum scenariuszy naszego życia od prywatnego schronienia do ośrodka lokalnej społeczności.. Co ważne, obywatelski charakter projektu pozwala budynkowi funkcjonować także jako fantastycznego rodzaju biuro projektowe.”

Rezultat współpracy klienta i architekta chyba przerósł nawet ich oczekiwania. Architekci i inwestorzy na budowy! Jest tu jednak pewien haczyk: właściciel tego domu i jego architekt to rodzeni bracia.

Na koniec niespodzianka. Zapewne uwielbiacie serię „Wielkie Projekty”. Nie zobaczycie dziś Kevina McClouda, ale nie będziecie zawiedzeni, zapewniam! Zobaczcie ile pasji i radości zostało zaklętych w tych murach. To dom, z którego te emocje będą emanować już  zawsze.

klient: Benjamin Gilbert: Agency of Sculpture
architekt: Chris Gilbert z pracowni Archier
zdjęcia: Ben Hosking

4 Comments

  1. Ten dom podoba mi się najbardziej ze wszystkich przedstawionych na tej stronie! Piękny. Najbardziej zachwyca mnie sypialnia. Chciałbym się w takiej codziennie budzić 🙂

  2. Efekt genialny, ale jak zauważono…Architekt i właściciel domu to bracia. Podejrzewam, że w przypadku braku więzów krwi, efekt byłby znacznie gorszy.

  3. Krystyna Jarek

    9 sierpnia 2016 at 23:27

    Jestem pierwszy raz u Ciebie na blogu i nie dokopałam się jeszcze do opisu dlaczego okna nie daje się od północy?
    Możesz podać link do tego wpisu? –> dzięki:-)
    Pierwszy raz w życiu będę budować dom 🙂 i właśnie starałam się unikać południa (duże okna / taras / okna dachowe), bo przecież teraz słońce nieźle grzeje w Polsce i zapowiadają się upały vs łagodne lato jakie mieliśmy od wielu lat.
    Jestem ciekawa też, czy w swoich projektach zakładasz zmianę klimatu?

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 RS_blog

Theme by Anders NorenUp ↑