RS_blog

... czyli po co mi architekt?

Uściski dłoni, dyplomy i nagrody. Szczęśliwy Kraków.

Podczas ubiegłego tygodnia odbyły się dwie, jak się okazało, ważne dla nas imprezy. Nagrodom dla Paprocan, wydaje się nie być końca. Co nas (całą pracownię) i mnie osobiście oczywiście niezmiernie cieszy! Największą wartością dla mnie jest to, że miejsce to zostało tak dobrze przyjęte przez mieszkańców, ale co tu dużo mówić, łechcą takie tytuły ego architekta, łechcą …

Tym razem to Kraków okazał się dla nas bardzo szczęśliwy.

Najpierw winny jestem małe wprowadzenie.
Kilka tygodni  temu w mieście Łodzi miasto Tychy za zagospodarowanie wschodniego nabrzeża Paprocan zostało uhonorowane nagrodą za najlepiej zagospodarowaną przestrzeń publiczną w Polsce 2015 w kategorii „Nowo wykreowana przestrzeń publiczna w zieleni”. Towarzystwo Urbanistów Polskich co roku przeprowadza taki konkurs, w którym nagradza właśnie samorządy.

Zamiast być wdzięcznym i rączki całować, wieszam psy na TUP, bo co to za organizacja twórców i naukowców (cytat), która w głębokim poważaniu ma autorów prac, które nagradza? Sprawdziłem historię tej nagrody, dostępną na stronie organizatora i nie zdarzyło się, żeby TUP wspominał kiedykolwiek o jakimkolwiek autorze pracy. Żebym został dobrze zrozumiany: nie chodzi mi o nagradzanie projektanta – każdy ma prawo organizować konkurs dla kogo chce i nagradzać kogo chce. Chodzi mi tylko i wyłącznie o szacunek dla autora i dobre obyczaje.

Pewnie będę niesprawiedliwy, ale zastanawiam się głośno czy brak szacunku do twórców w tym przypadku nie ma przełożenia na rozwiązanie samorządu zawodowego urbanisty, do jakiego to ostatnio doszło… Quo vadis? Dokąd tupiesz, TUPie?

W każdym razie w środę 14.10.2015r. w Krakowie odbyła się konferencja  „WSPÓLNA PRZESTRZEŃ. 25 lat doświadczeń od transformacji do partycypacji” organizowana przez outdoorową firmę AMS wspólnie właśnie z TUP. Konferencja z naprawdę ciekawym programem. W jej trakcie wręczono nagrody w konkursie pn. „Najlepsze zmiany przestrzeni publicznej. Przegląd nagrodzonych projektów z okazji 25-lecia transformacji”. Nagrody (tym razem już namacalne, całkiem „odczuwalne” – główna to kampania regionalna na nośnikach reklamy zewnętrznej będących w  dyspozycji AMS o wartości 300 tys. zł brutto) zostały wręczone także samorządom. Tym razem zaproszono na konferencję autorów (no!) wszystkich nagrodzonych przestrzeni publicznych. Byłbym zapomniał… „Grand Prix – najlepsza przestrzeń publiczna 25-lecia” przypadło Tychom! Nagrodę odebrał sam Prezydent Miasta. My dostaliśmy stosowny dyplom :). Muszę teraz tylko dokupić jakąś ramkę…

ams_tup

To, co sobie najbardziej cenię w tej nagrodzie to fakt, że została ona przyznana jednogłośnie przez „laureatów konkursu TUP na najlepsze prace dyplomowe z zakresu urbanistyki, planowania i gospodarki przestrzennej”, a wiec grono bardzo młodych ludzi.
Tuż przed wręczeniem nagród odbył się bardzo ciekawy wykład pt. „Jak zbudować szczęśliwe miasto?” Charles’a Montgomery’ego, autora książki „Miasto szczęśliwe” (nabyłem, z autografem, kiedyś przeczytam, tu opiszę). I świetnie, że tuż przed nagrodami, bo przybyli włodarze miast zostali tym wykładem przymusowo uraczeni. Chcę wierzyć, że słowa Charles’a zostawiły choć niewielki ślad w ich umysłach i zamiast planować kolejne parkingi i drogi czy ich poszerzenia w centrach naszych miast,  zdadzą sobie sprawę, że to nie przepustowość jest tym, co uszczęśliwi mieszkańców. Fantasta ze mnie…

 

Po środzie, jak to zawsze bywa, jest czwartek i piątek. Tym razem były to jednak dni szczególne. W tym bowiem czasie odbywało się reaktywowane krakowskie Międzynarodowe Biennale Architektury. To impreza z długą tradycją, prawdziwe święto architektów. Organizator i tym razem nie zawiódł. Niestety, mimo ogromnych chęci, przytłoczony obowiązkami zawodowymi (czwartek) i rodzinnymi (piątek), nie byłem w stanie dotrzeć do Krakowa. W piątek wieczór, gdy już kładłem mego syna spać, w Krakowie właśnie odbywała się uroczystość ogłoszenia wyników biennalowych konkursów, a na jeden z nich wysłaliśmy naszą pracę. Gdy już otworzyłem swojego laptopa z włączonym wiecznie fb, znalazłem przesłane od nieznanej mi osoby takie zdjęcie:

biennale copy

Serce zabiło mocniej. Powiększając zdjęcie 100x niestety wciąż nie widziałem co pod planszami napisano, a do zdjęcia, które przyszło pół godziny temu nie było słowa komentarza. Na szczęście mój informator nie wyłączył fejsa i odpowiedział na moje gorączkowe pytanie:

2 nagroda w konkursie A (realizacyjnym)

Ha! Druga nagroda! Na Międzynarodowym Biennale Architektury! W Krakowie ;)! Szał radości! Obdzwanianie współpracowników! Wina tylko brak… To nie uciecze.

To nagroda dla mnie wyjątkowa. Nie tylko ze względu na ogromny prestiż, międzynarodowe jury czy takąż konkurencję… To wszystko jest bardzo wyjątkowe i ważne, ale będę przyziemny. Chodzi o… kasę – to nagroda wymierna także finansowo. Dla autora! Pierwsza w całej mojej dotychczasowej działalności (nie licząc konkursów na prace projektowe)! Całe (no prawie, bo podatek odjąć trzeba) osiem tysięcy peelenów.

No ale o co mi właściwie chodzi? Architekci, jak pokazują wszystkie polskie filmy, to zazwyczaj zadbani, dobrze ubrani, atrakcyjni 30-latkowie  jeżdżący wypasionymi cabrio brykami i spędzającymi wolny czas na siłowni :). Po kilku latach takiego życia to już same Donaldy Trumpy, po co im takie drobne?

Ja tam mówię wszem i wobec – mi (i nie tylko, bo się w biurze podzielimy) taka nagroda bardzo mocno podreperuje domowy budżet.

Oprócz właśnie reaktywowanego Biennale, znam tylko jeden konkurs, w którym ocenia się zrealizowane obiekty przyznając nagrody finansowe autorom.  Do większości konkursów trzeba dopłacać – a to przygotować plansze, a to wysłać przelew za udział, a to pojechać po odbiór dyplomu albo na galę (ta przynajmniej bankietem się zwraca 😉 )… Jak widzicie, ewentualny prestiż kosztować musi, choć kupić go nie sposób…

Może kiedyś i polscy architekci doczekają się (albo sami ją sobie zorganizują) branżowej nagrody takiej jak literacka Nike, która nie tylko prestiż ze sobą niesie? Czego wszystkim kolegom po fachu z całego serca życzę!

Przy okazji gratulacje dla wszystkich nagrodzonych samorządów i, przede wszystkim, autorów. To naprawdę wielka sprawa dla nas konkurować wciąż z takimi obiektami jak NOSPR, Cricoteka, Teatr Szekspirowski, Gorlice, Mszana Dolna (pozdrowienia dla spotkanych autorów), bo od początku roku wciąż te same realizacje się przewijają zmieniając tylko kolejność nagród. Październik jak na razie należy do nas!

 

 

11 Comments

  1. Gratulacje, Robert!!! I jak najwięcej dalszych okazji do połechtania ego (czuję. że to nie była jeszcze ostatnia nagroda dla Paprocan:). O zastrzykach gotówki nawet nie wspominam, bo już dosyć namarudziłam na ten temat przy okazji porównywania konkursu im. Miesa van der Rohe i „Życia w architekturze” – oba konkursy mają patronaty najważniejszych w Unii/Polsce publicznych instytucji, ale tylko w jednym zwycięzca dostaje oprócz statuetki bardzo przyjemny czek…

    A o TUP-ie to przy jakimś winie musimy pogadać:)

    Pozdrawiam znad morza!

  2. Pomijając warstwę merytoryczną wpisu to muszę przyznać, że się rozwijasz Pan stylowo, Panie. 😛
    Oby ta fala była mega długą falą i niosła ze sobą oprócz prestiżu następne interesujące i intratne zlecenia.
    Gratulacje.

  3. Mam nadzieję i trzymam kciuki że „to nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku” nagród, choć niekiedy spijają śmietankę inni.
    Gratulacje !!!

  4. Oczywiście gratuluję ale by było jeszcze fajniej we wpisie – może załadujesz dawny projekt i zdjęcia z teraz? To bardzo ciekawe jak zyje projekt w kontekście miejsca i jego odczuwania 🙂
    Może nadałby się do niego jeszcze opis?
    Pozdrowienia i jeszcze raz gratulacje!

    • Dziękuję. Nie jestem pewien czy akurat dobrym pomysłem byłoby pokazywanie historii całego projektu. Na etapie koncepcji było zdecydowanie skromniej, na etapie projektów budowlano-wykonawczych to się rozwinęło dokładnie do tego, co zostało zrealizowane, a nie robiliśmy już na tym etapie wizualizacji. Chyba, że chodzi Ci o to, jak to wyglądało przed tą inwestycją…

  5. Największą nagrodą jest właśnie akceptacja ludzi ponieważ nie łatwo ją zdobyć, bo gusta bywają różne.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 RS_blog

Theme by Anders NorenUp ↑